Pants’out!

Co inni powiedzą

Kasia,

cieszę się, że się boisz. Po drugiej stronie strachu zawsze czeka Cię coś fantastycznego!

Nie bój się bać, wtedy będzie nas dwoje i łatwiej będzie przez to wszystko przechodzić. Ale tez fajniej będzie celebrować zwycięstwa!

Do spotkania w powietrzu!

Tomek.

…zaczęła się moja świadoma praca ze strachem.

Kiedy w 2015 po skoku w tandemie dzielnie postanowiłam, że zostanę skoczkiem spadochronowym, nie zdawałam sobie sprawy z tego z czym tak naprawdę będę się mierzyć.

Rozpoczęłam szkolenie AFF czyli Accelerated FreeFall, co oznacza przyspieszoną naukę swobodnego spadania z opóźnionym otwarciem spadochronu. Nic bardziej prostszego. Nie dużo czasu zajęło, abym zdała sobie sprawę, że jednak są rzeczy prostsze, a to z czym będę się mierzyć to JA sama. I mój strach.

Od pierwszego dotknięcia stopą progu otwartych na wysokości 4 km drzwi samolotu wiedziałam, że dzielna to ja jednak aż tak bardzo nie jestem. W zasadzie to nie potrzebuje takich doświadczeń. Jest pięknie, ludzie fajni, ale żeby od razu wyskakiwać? Niekoniecznie.

Samolot w moim pierwszym wylocie był pełen. Leciały zawodowe formacje, znajomi którzy chcieli razem poszaleć w powietrzu, samodzielni skoczkowie. Ja jako uczeń siedziałam ze swoją instruktorką na końcu. Tuż przy pilocie. Kiedy osiągnęliśmy pułap 4 km adrenalina podskoczyła mi do gardła, moje ciało wpadło w drgawki zupełnie jak podczas porodu, a serce chciało wyskoczyć spod warstw ubrań, kombinezonu i pasa spadochronu zaciśniętego na klatce piersiowej.

Wszyscy byli dziwnie roześmiani. Jacyś tacy podekscytowani jakby za chwilę mieli zobaczyć cud nad cuda. Nie mogłam na to patrzeć. Odwróciłam głowę w stronę mojej instruktorki dając oczami znak sygnał, że może jednak to nie jest ten dzień i czy można zmienić zdanie? Oczy Izy zza szybki białego kasku uśmiechnęły się do mnie. Kiwnęła głową jakby na tak, a ja poczułam ulgę.

Odwróciłam z powrotem głowę i zobaczyłam że samolot jest pusty.  Boże mój! Gdzie oni są? Przecież sekundę temu tu byli. Wtedy zorientowałam się, że kiwnięcie na tak nie oznaczało że jestem uratowana. Kiwnięcie na tak oznaczało coś w rodzaju no dalej dalej Kontrolka, nasza kolej, go!, go! czy coś w tym stylu.  To co działo się ze mną w tamtym momencie przekroczyło moje wyobrażenia. Ale to co stało się tuż potem było jeszcze bardziej niewyobrażalne.

Tomek się mylił. Po drugiej stronie strachu nie ma nic fantastycznego. Po drugiej stronie strachu jest coś fantastycznego razy 100! Co prawda nie pamiętam jak do tego doszło i ile trwało, ale wiem, że tak jest. Wiem, bo doskonale pamiętam co czułam, kiedy moje stopy dotknęły na powrót ziemi. 

I tak było za każdym razem. Za każdym razem kiedy wylądowałam na sprawnej czaszy, bezpiecznie na ziemi czułam ten sam stan. Niewytłumaczalnego uczucia spełnienia, wewnętrznej mocy, wdzięczności i miłości do siebie. Ale też za każdym razem czułam ten sam strach przed podejściem do progu i przejścia na drugą stronę drzwi. Nie byłam w stanie sobie z tym poradzić. Pomimo znajomości procedur bezpieczeństwa, wiedzy na temat spadochronu, rozmów z doświadczonymi skoczkami lęk mnie nie opuszczał. I gdyby tylko choć w niewielkim stopniu mógł równać się z emocjami, których doświadczyłam po drugiej stronie z całą pewnością przestałabym skakać.

Skoczkowie to silne i rozsądne plemię. Jest wśród nich wielu GOPR’owców, TOPR’owców, GROM’owców i innych wyjadaczy. Jako psychologa zastanawiało mnie jak oni radzą sobie ze strachem? Jak go oswajają, racjonalizują. Rozmawiałam, pytałam, czytałam literaturę naukową, próbowałam zrozumieć wszystko, co zrozumieć się dało. Na strefie nazwano mnie Kontrolką. Chciałam kontrolować wszystko, nawet to czego się nie dało, żeby mieć spokojną głowę i komfort skakania. Niż z tego nie wyszło. Efekt był odwrotny. I wtedy, razem z kumpelą Carą Dorii, która jak ja bała się skakania, wpadłyśmy na genialny pomysł. Jeżeli żadne rozsądne i poważne próby poradzenia sobie ze strachem nie skutkują, to może warto zaakceptować ten fakt i spróbować czegoś zupełnie innego. Nierozsądnego i niepoważnego, żeby odwrócić od niego uwagę.

Pomysł, po którym już nic nie będzie takie samo. Pomysł, który przez pewien czas był moją i Cary Dorii słodką tajemnica. Bo jak tu przyznać publicznie, że postanowiłam pokazać goły tyłek wszelkim strachom skacząc ze spadochronem, w kombinezonie i pełnym rynsztunku ale… bez majtek? Niby nic, a jednak coś, bo większość ludzi reaguje na ten pomysł dość dziwnie. Ale wiesz co? Pomogło. Absurdalność tej sytuacji była tak wielka, że myśli o strachu nie miały siły przebicia. Patrzyłyśmy na siebie wznosząc się do góry i uśmiech nie schodził nam z twarzy.

Na cześć tej metody na kombinezonach wyszłyśmy na stałe logo pants’out, żeby nie zapominać, że niezależnie od sytuacji zawsze znajdzie się sposób na pokonanie strachu, a zdrowy dystans do siebie i świata skutecznie w tym pomaga.

Niestety po tym jak rok później złamałam miednicę – uwaga uwaga skoki nie miały z tym nic wspólnego – nie miałam okazji sprawdzić jak ma się mój strach na 4 kilometrach. Wszystko jeszcze przede mną. Miałam jednak po stokroć innych doświadczeń, którym towarzyszył strach. Strach przy zmianach zawodowych, strach przed rozstaniem z ojcem moich dzieci, strach czy sobie poradzę, strach przed samotnością, strach przed brakiem pieniędzy, strach mówienia prawdy i życia w zgodzie ze sobą i wiele innych mniejszych lub większych strachów,  które zapewne rozpoznajesz w sobie i Ty.

Dziś pants’out stanowi dla mnie symbol odwagi i zdrowego dystansu. Przypomina, że czasami warto puścić kontrolę i pozwolić na odrobinę abstrakcji. Zaakceptować nieakceptowalne. I pamiętać, że odwaga nie jest brakiem strachu. Odwaga to działanie pomimo lęku.

Od mojego pierwszego skoku minęło już prawie 5 lat. W międzyczasie ukończyłam podyplomowe studia w Laboratorium Psychoedukacji, przeszłam transformujący trening Zen Coachingu, dzięki któremu nauczyłam osiągać harmonię w najtrudniejszych sytuacjach, rozpoczęłam praktykę oddechu i medytacji i wciąż poszerzam swoją świadomość próbując łączyć wiedzę ze świata nauki z pradawną wiedzą naszych przodków. Oferta która kieruję do Ciebie to wynik pracy i doświadczeń, dzięki którym mogę w odpowiedzialności i szacunku wobec Twoich lęków wspierać Cię w Twojej osobistej transformacji. Dlatego …

Cieszę się, że się boisz! Po drugiej stronie strachu zawsze czeka Cię coś fantastycznego! Nie bój się bać, wtedy będzie nas dwoje i łatwiej będzie przez to wszystko przechodzić. Ale też fajniej będzie celebrować zwycięstwa!

Do zobaczenia na Twoim progu!

Pants’out!

Oferta

Sesje indywidualne

Umawiamy się na serię spotkań twarzą w twarz. Sesje mogą być zdalne lub stacjonarne i nauczą Cię życia w szczęściu i poczuciu wolności. Przekonaj się na bezpłatnej sesji próbnej.

Warsztaty grupowe

Warsztaty dla 2-6 osób prowadzę w interaktywnej formie. Zawierają ćwiczenia i medytacje, które od razu wpłyną na Wasze samopoczucie i lepsze rozumienie samych siebie.

Wystąpienia

Łącząc doświadczenie psychologa, coacha i lidera z wiedzą o wielowymiarowej strukturze człowieka, podczas wystąpień łamię schematy i utarte standardy co budzi w słuchaczach ciekawość, motywację do działania, a spotkanie czyni wyjątkowym.

Referencje

Newsletter

Jeśli tematyka, którą tu poruszam jest Ci bliska, zapisz się na mój newsletter. Raz na jakiś czas otrzymasz ode mnie wskazówki pomagające w osiągnięciu szczęścia i poczucia dobrostanu.

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na przetwarzanie przeze mnie Twoich danych osobowych, abym mogła wysyłać do Ciebie maile. W każdej chwili możesz cofnąć tę zgodę i wypisać się z newslettera.

Kontakt

Jeśli zainteresowała Cię moja oferta, albo po prostu chcesz mi coś powiedzieć - bez wahania skontaktuj się ze mną.

kasia@rekalibracja.pl
tel. +48 502 277 823